MENU
2017-peugeot-3008-1-6-hdi-wyroz

Peugeot 3008 1.6 BlueHDI 120 KM EAT6 Allure –...

2017-peugeot-5008-16-bluehdi-120km-allure-test-wyroz

Peugeot 5008 1.6 BlueHDI 120 KM Allure – test

2017-renault-scenic-dci-test-11

5 stycznia 2018 Tekst, Testy Autor:

Renault Scenic dCi 130 BOSE – minivan po nowemu

Kilka miesięcy temu mogliście obejrzeć na naszej stronie wideotest najnowszego Renault Scenica. Jeździł nim Marcin i – łagodnie mówiąc – nie był tym autem zachwycony. Głównym winowajcą okazał się niewielki benzynowy silnik, który przy zapakowaniu pojazdu po dach wyraźnie się męczył. Postanowiłem jednak, że Francuzi zasługują na kolejną szansę, dlatego sprawdziłem odmianę, która na papierze wygląda sensowniej – Scenica ze 130-konnym dieslem.

Nieważne, że posiadanie jednostki wysokoprężnej staje się w dzisiejszych czasach coraz gorzej postrzegane. Rodzinne, pojemne auto, które ma przewieźć pięciu pasażerów na drugi koniec Europy w trakcie wakacji, nadal najlepiej sprawdzi się z takim silnikiem. Szczególnie, gdy alternatywą jest doładowany motor benzynowy o pojemności 1.2 – dobry, ale dla auta o klasę mniejszego.

2017-renault-scenic-dci-test-2

O ile zatem już na początku dokonaliśmy lepszego wyboru pod maską, tak nie zmieniło się to, że w kilku sprawach posunięcia Renault są… dość dziwne. Żeby to jednak dobrze wyjaśnić, potrzebuję nakreślić rys historyczny.

Rok 1996. Na rynku debiutuje Renault Scenic I generacji, czyli niszowa wersja nadwoziowa kompaktowego Megane. Tak przynajmniej twierdzi producent, co odbija się na planach produkcyjnych, które zakładają wytwarzanie nie więcej niż 450 egzemplarzy auta dziennie. To, w jak wielkim błędzie są Francuzi, okazuje się niedługo potem, gdy zapotrzebowanie na Scenica jest tak wielkie, że z fabryki wyjeżdża… 2500 sztuk każdego dnia.

Jak to możliwe? Przecież na rynku już od dawna był model Espace, który miał w zupełności zaspokajać potrzeby rodzin z dziećmi. Okazało się jednak, że część klientów czekała na coś bardziej poręcznego, mniejszego. Coś, co lepiej sprawdzi się w coraz bardziej zatłoczonych miastach. Potrzebowali oni wszyscy kompaktowego minivana.

2017-renault-scenic-dci-test-8

2017-renault-scenic-dci-test-13 2017-renault-scenic-dci-test-18

Dzisiejsze realia rynkowe są inne. Każdy producent zdaje sobie sprawę z tego, co jest na topie, a wszyscy kierują się tym samym hasłem: crossover. Chęć zatrzymania klienta w salonie jest tak wielka, że nie wystarcza już stworzenie jednego takiego modelu – najlepiej gdy są to co najmniej trzy auta o różnych rozmiarach, a może nawet… coś więcej. To płynnie przenosi nas do Renault, które oprócz typowych podniesionych konstrukcji pokroju Captura, Kadjara, czy Koleosa, nadaje modne cechy autom, po których byśmy tego się nie spodziewali – jak zrobiono chociażby z nowym Espace. Podobnie jest ze Scenikiem.

Nie rzuca się to tak błyskawicznie w oczy, jak w przypadku większego brata, ale nawet z zewnątrz z łatwością to zauważymy. Sama sylwetka przypomina minivana, może oprócz czarnych osłon zderzaków, ale… obowiązkowe 20-calowe felgi? Trzeba przyznać, że to naprawdę odważne zagranie, którego absolutnie nie skojarzylibyśmy z tym segmentem. W podstawowej wersji będą to obręcze stalowe, a w każdej innej już felgi aluminiowe – zawsze jednak w rozmiarze 195/55 R20. Wygląd zyskuje, cierpi portfel. Koszt opon nie będzie może powalający (ok. 2400 zł za komplet gum letnich, w przypadku zimowych +/- 2800 zł), ale trudno zrozumieć brak alternatywy.

2017-renault-scenic-dci-test-1

2017-renault-scenic-dci-test-20 2017-renault-scenic-dci-test-21

Jeszcze trudniej pozytywnie ocenić przestrzeń w drugim rzędzie foteli. Problemem, w przeciwieństwie do Espace’a, nie jest miejsce nad głową, lecz na nogi. Spowodowane jest to wysoko poprowadzoną podłogą, a także umiejscowieniem rozkładanych stolików. Na tle testowanego przez nas Citroena C4 Picasso Renault wypada zdecydowanie gorzej. Problemy z funkcjonalnością na tym się nie kończą – w przeciwieństwie do konkurencji, z tyłu nie znajdziemy trzech indywidualnych foteli, lecz kanapę dzieloną w proporcjach 60/40. No i jest jeszcze bagażnik, który w Scenicu ma na papierze 572 litry pojemności – 35 więcej od Citroena. Rzecz jednak w tym, że gdybym miał go ocenić nie znając tych danych – skłaniałbym się ku odwróceniu tej kolejności.

2017-renault-scenic-dci-test-24

2017-renault-scenic-dci-test-29 2017-renault-scenic-dci-test-30

Renault postanowiło więc pójść na kilka ustępstw w aucie, w którym funkcjonalność powinna być kluczowa. Być może w tym szaleństwie jest metoda – w końcu coraz częściej auta kupuje się „oczami”. Scenic wygląda bardzo ładnie, a w charakterystycznym żółtym lakierze o nazwie Miel budzi nawet ciekawość u przechodniów. Z kolei dłuższe zagłębienie się we wnętrzu pozwoli odkryć, że z praktycznością wcale nie jest tak źle…

2017-renault-scenic-dci-test-34

Nie największa ilość miejsca w drugim rzędzie to spory problem, ale Francuzi postarali się zapełnić przestrzeń schowkami. Z tyłu znajdziemy dwa w podłodze, przed pasażerem z przodu z deski rozdzielczej wyjeżdża ogromna szuflada, a tunel środkowy możemy dodatkowo przesuwać. To całkiem sprytne rozwiązanie; musimy uważać tylko, gdy jedziemy w pięć osób – gwałtowny ruch konsoli do tyłu może obić nogi pasażera.

Zachowanie siedzących z tyłu dzieci sprawdzimy za pomocą specjalnego lusterka, a gdy któreś z nich odepnie pasy, kierowca dostanie bardzo głośny i wyraźny komunikat na tablicy wskaźników. Nasze pociechy bez problemu naładują też swoje urządzenia elektroniczne – do ich dyspozycji są dwa porty USB. Gdy będziemy potrzebować większej przestrzeni ładunkowej, przydatna okaże się możliwość elektrycznego składania kanapy za pomocą przycisków znajdujących się w bagażniku. To samo możemy zrobić też z poziomu komputera pokładowego. A skoro już o elektryce mówimy – niestety automatycznego zamykania klapy nie dostaniemy nawet w opcji.

2017-renault-scenic-dci-test-40

2017-renault-scenic-dci-test-38 2017-renault-scenic-dci-test-36

Sam projekt kokpitu jest zgodny z obecnymi trendami panującymi w Renault – trochę w nim Talismana, trochę Espace’a, trochę Megane. Funkcje samochodu obsługujemy za pomocą systemu R-Link, który graficznie prezentuje się bardzo dobrze, ale do rozlokowania poszczególnych opcji trzeba się przyzwyczaić. Niestety, w trakcie testu pojawił się dość poważny zgrzyt – w trakcie podróży zagranicznej współpracy odmówiła nawigacja… i to w trakcie prowadzenia do celu. Wszelkie pozostałe funkcje działały, ale GPS już wystartować nie chciał. Nie pomogło nawet zatrzymanie i ponowne uruchomienie silnika. System „naprawił się”… dopiero nazajutrz.

2017-renault-scenic-dci-test-35

Trochę uwag można mieć też do jakości zmontowania elementów – tylna kanapa na większych nierównościach wydawała niepokojące dźwięki. Kolorytu wnętrzu dodaje natomiast nastrojowe oświetlenie. Nie mogę też nie pochwalić radia – testowy samochód był wyposażony w system audio BOSE, który gra bardzo porządnie.

2017-renault-scenic-dci-test-26

Odczucia zza kierownicy są bardzo neutralne. To komfortowe, relaksująco zestrojone auto. Co ciekawe – pomimo 20-calowych felg, samochód dobrze wybiera nierówności. Inżynierowie twierdzą, że dzięki zastosowaniu jednego rozmiaru kół, łatwiej im było wyregulować tłumienie – coś w tym jest. Miękkie zawieszenie okupione jest niestety mocnymi wychyłami nadwozia w zakrętach. Układ kierowniczy nie daje wielu informacji z drogi, ale to w aucie tego typu jest zupełnie zrozumiałe. Podobnie jak długi skok lewarka skrzyni biegów.

2017-renault-scenic-dci-test-12

130-konna jednostka diesla o pojemności 1,6 l pasuje do charakteru całości – zapewnia przyzwoite osiągi (11,4 s do 100 km/h – tyle samo co testowany przez nas Energy TCe 130), a dzięki niezłemu momentowi obrotowemu na poziomie 320 Nm (dostępnemu przy 1750 obr./min) elastyczność stoi na dobrym poziomie. Nie jest to może motor cechujący się największą kulturą pracy, czy równą charakterystyką rozwijania mocy, ale pasuje do Scenica zdecydowanie bardziej niż mała turbobenzyna. Średnie spalanie na dystansie 1560 km wyniosło 6 l/100 km – w mieście wartość ta rosła o pół litra, w trasie z kolei spadała poniżej 5.

Wyposażenie testowego egzemplarza było niemal kompletne – na liście znalazł się między innymi wyświetlacz przezierny head-up, adaptacyjny tempomat, który działa nieźle, choć nie idealnie – potrafi lekko zahamować bez wyraźnej przyczyny – a także system kontroli bezpiecznej odległości. To gadżet znany też z innych modeli Renault – na tablicy wskaźników wyświetla się czas, jaki dzieli nas od poprzedzającego auta (w kolorach od zielonego do czerwonego).

2017-renault-scenic-dci-test-31

2017-renault-scenic-dci-test-39 2017-renault-scenic-dci-test-32

Renault Scenic z silnikiem wysokoprężnym dCi 130 kosztuje w salonie co najmniej 105 300 zł – to niestety aż o 15 000 zł więcej od wersji 1.2 turbo. Gdy zdecydujemy się na topowy wariant BOSE, kwota ta urośnie do 113 900 zł. Na szczycie oferty znajduje się jeszcze 160-konny motor 1.6 dCi o mocy 160 koni połączony z automatem EDC. Dopłata do niego to kolejne 12 000 zł w stosunku do dCi 130. Główny konkurent – Citroen C4 Picasso – w najwyższej wersji wyposażenia z silnikiem wysokoprężnym 1.6 BlueHDi 120 będzie nieco tańszy – jego cena to 104 990 zł.

2017-renault-scenic-dci-test-4

2017-renault-scenic-dci-test-14 2017-renault-scenic-dci-test-23

Na koniec odpowiemy sobie na dwa pytania. Pierwsze: czy warto dopłacić 15 000 zł do silnika 1.6 dCi? Tutaj odpowiedź jest prosta: tak. Jeśli faktycznie potrzebujesz takiego auta i będziesz go używać zgodnie z przeznaczeniem (czyli nie tylko w mieście) – moim zdaniem to jedyny sensowny wybór. Mała turbobenzyna w tym nadwoziu będzie dobra tylko na krótszych dystansach.

Kwestia druga: czy warto w ogóle kupić ten model? Tutaj już odpowiedź nie jest taka jednoznaczna. Tak, jeśli chcesz wozić z tyłu głównie małe dzieci, a konkurenci, czyli C4 Picasso i VW Touran Ci nie odpowiadają. W każdym innym wypadku… raczej nie. Mnie niestety Scenic zawiódł. Zarówno ilością miejsca z tyłu, słabym montażem elementów, trudnymi do zrozumienia kompromisami z zakresu funkcjonalności, jak i – moim zdaniem – niepotrzebnym zapatrzeniem się na crossovery.

Chyba, że po prostu bardzo lubisz jego wygląd. Jest to jakiś argument. Ale czy naprawdę Scenic może podobać się bardziej od Kadjara czy Megane Grandtour?


2017-renault-scenic-dci-test-3 2017-renault-scenic-dci-test-6 2017-renault-scenic-dci-test-5 2017-renault-scenic-dci-test-7 2017-renault-scenic-dci-test-9 2017-renault-scenic-dci-test-10 2017-renault-scenic-dci-test-11 2017-renault-scenic-dci-test-15 2017-renault-scenic-dci-test-16 2017-renault-scenic-dci-test-17 2017-renault-scenic-dci-test-19 2017-renault-scenic-dci-test-22 2017-renault-scenic-dci-test-28 2017-renault-scenic-dci-test-25 2017-renault-scenic-dci-test-27 2017-renault-scenic-dci-test-41 2017-renault-scenic-dci-test-33 2017-renault-scenic-dci-test-37

Zobacz również:

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , ,