MENU

Ford Kuga 2.0 TDCi 150 KM AWD Titanium –...

Škoda Kodiaq 1.4 TSI ACT 150 KM 4×4 Style...

16 grudnia 2017 Pierwszy kontakt, Testy Autor:

Opel Mokka X 1.6 CDTi 136 KM 4×4 Elite – sukces godny Golfa

Segment małych crossoverów to istna żyła złota dla marek motoryzacyjnych na całym świecie. Jednak to właśnie w Europie kategoria ta jest szczególnie wielbiona przez klientów. Na każde 3 samochody kompaktowe sprzedane na Starym Kontynencie przypadają aż 2 małe crossovery.

Opel Mokka X, o którym dzisiaj pomówimy, to bardzo chodliwy towar. Trzeci najchętniej kupowany samochód w swoim segmencie, ze sprzedażą na poziomie 164 tysięcy egzemplarzy w zeszłym roku. Dla porównania, wszystkie nowe samochody sprzedane w Polsce w zeszłym roku to 416 tysięcy aut. Skąd więc popularność tego modelu w Europie?

2017-opel-mokka-x-9

Testowana Mokka to model po liftingu. Jej wcześniejsze wcielenie określiłbym mianem nieco bezpłciowego samochodu. Za mały grill, za dużo „terenowych” dodatków. Ogólnie trochę przerostu formy nad treścią. Odświeżony model wypada tutaj o wiele lepiej, jest bardziej elegancki i subtelny, nie jest on natomiast – jak to ładnie ujęto w folderach reklamowych – „eXcytującym SUVem”.

Najważniejszą zmianą są przednie reflektory diodowe AFL, świetnie wspomagające kierowcę w trudnych warunkach drogowych, jak i przemodelowanie całego pasa przedniego. Mały Opel otrzymał również nową nazwę, z dopisaną na jej końcu literką „X”. Marka w ten sposób postanowiła uwydatnić swoją gamę lekko podniesionych samochodów, obecnie składającą się z największego Grandlanda X, Mokki X i prawie bliźniaczego do testowanego dzisiaj auta – Crosslanda X. Swoją drogą, ciekawi mnie, czy po angielsku Opel każe wymawiać nazwę tego ostatniego jako Crossland Cross. Przypomina mi to pewnego włoskiego producenta z koniem na masce i jego hipersamochód…

2017-opel-mokka-x-8

Wracając jednak do Mokki, czeka nas tutaj też pewna niespodzianka. W tylnym zderzaku ukryte jest całkiem zmyślne rozwiązanie zwane FlexFix – jest to po prostu chowany bezpośrednio pod podłogą bagażnika uchwyt rowerowy, wyjeżdżający ze zderzaka gdy go potrzebujemy. Niestety zmniejsza on bagażnik, który w Oplu może „pochwalić się” pojemnością 356 litrów. Wynik przeciętny na tle konkurencji. Sam jego kształt natomiast jest foremny, a fotele tylne po złożeniu dają prawie płaską powierzchnię.

2017-opel-mokka-x-18

2017-opel-mokka-x-14 2017-opel-mokka-x-21

Skoro już przeszliśmy do wnętrza, zostało ono zmodernizowane i jest prawie identyczne co w bestsellerze marki – Astrze. Przejrzyste zegary z kolorowym wyświetlaczem między nimi, całkiem ergonomicznie rozwiązana obsługa klimatyzacji i górujący na desce rozdzielczej ekran systemu multimedialnego. Szkoda tylko, że jest to moim zdaniem jeden ze słabszych elementów całego samochodu. Zdarzają mu się przycinki, znalezienie poszczególnych ustawień samochodu nie jest najbardziej intuicyjne, no i nie wspomnę już o tym, że brakowało w nim istniejącej już dłuższy czas drogi ekspresowej pod Warszawą. Kolejną szpilę wbiję również we wnętrze – kierownica z 10-letniej Insignii i chromowany pas przez pół kabiny… Dodam do tego też fotele, które mimo bycia bardzo komfortowymi, są moim zdaniem niesamowicie płaskie i podczas szybszego pokonywania zakrętu najzwyczajniej z nich wypadniemy. Kanapa tylna pomieści komfortowo 2 dorosłe osoby, pod warunkiem, że nie będą one siatkarzami – brakuje tu nieco miejsca na nogi.

2017-opel-mokka-x-1

W kolejnym aspekcie wbrew pozorom Mokka X sprawdza się bardzo dobrze, bo właściwości trakcyjne stoją na zadowalająco wysokim poziomie. Nadwozie nie wychyla się za mocno, a samochód bardzo chętnie reaguje na nasze ruchy kierownicą i jest przy tym dość precyzyjny. Brawo, Opel! I to mimo, że zawieszenie samochodu jest raczej komfortowo zestrojone, a dodatkowy prześwit pozwala na odizolowanie się od bodźców zewnętrznych. Chociaż tutaj znowu Mokka strzela nam w twarz z otwartej ręki – stosunkowo długi zwis przedni i dokładki terenowe mogą spowodować delikatne przytarcie dolnych partii auta, jeśli zbyt ambitnie najedziemy na krawężnik lub próg zwalniający. W Oplu dostępny jest napęd na obie osie z automatycznie dołączanym tyłem, lecz poprawi on jedynie właściwości trakcyjne na asfalcie. Terenowo to auto jedynie wygląda, nie jeździ.

2017-opel-mokka-x-10

Jeździ też silnik, w tym wypadku 1.6 CDTi o mocy 136 koni mechanicznych i z całkiem solidnym momentem obrotowym wynoszącym 320 niutonometrów. Zestrojony z – klasycznie już w Oplach – długą skrzynią biegów, motor daje wrażenie bardzo elastycznego. Silnik ten znany jest już od lat z gamy marki i niestety nie można go uznać za zbyt kulturalną jednostkę. Na szczęście sytuację ratuje wcześniej wspomniane odizolowanie kierowcy od świata zewnętrznego. Prędzej usłyszymy szum wiatru niż klekot silnika. Co do kosztów eksploatacji, podczas naszego krótkiego zapoznania auto było „tyrane” przez każdego dziennikarza po kolei, a wartość spalania utrzymywała się i tak na sensownej wartości 7 litrów na setkę. Czyli realnie przy normalnym użytkowaniu miejskim – będzie to wynik podobny lub niższy. W krótkiej trasie natomiast zejście poniżej 5 litrów będzie jak najbardziej osiągalne… tyle, że według komputera pokładowego, który w Oplu potrafi dać przekłamanie na poziomie nawet jednego litra. Niestety na niekorzyść naszego portfela.

2017-opel-mokka-x-11

2017-opel-mokka-x-6 2017-opel-mokka-x-7

I na koniec dochodzimy do ceny. Bazowo będzie to 73 050 zł za auto w wersji bazowej Essentia, wyposażone w silnik benzynowy 1.6 o mocy 115 KM i 5-biegową manualną skrzynię. Przy czym będziemy mieli już na pokładzie zarówno automatyczną klimatyzację, jak i tempomat.

Pośrednią ofertą będzie wersja Enjoy z silnikiem o pojemności 1,4 litra, z turbiną i fabryczną instalacją LPG (87 450 zł). Taki diesel, jak pod maską naszego auta, oznacza przekroczenie granicy 9-tki z przodu, podnosząc cenę auta do 91 450 złotych. Automat wymaga dopłaty 3 tysięcy złotych, a napęd na obie osie 7 tysięcy, przy czym dostępny jest on tylko z manualną przekładnią. Za tak skonfigurowany i doposażony egzemplarz jak nasz, zapłacimy już 6 cyfr… trochę dużo jak za podwyższonego malucha klasy B.

2017-opel-mokka-x-5

Jednak te niewielkie, a wręcz kosmetyczne poprawki do już dobrze sprzedającej się Mokki, mogą zagwarantować Oplowi przedłużenie sukcesu swojego małego SUVa. To samochód dla konkretnej klienteli, podobnie jak testowany przez nas Mitsubishi ASX. I ta będzie z nowego wcielenia Mokki zdecydowanie zadowolona.


2017-opel-mokka-x-2 2017-opel-mokka-x-12 2017-opel-mokka-x-4 2017-opel-mokka-x-3 2017-opel-mokka-x-13 2017-opel-mokka-x-17 2017-opel-mokka-x-20 2017-opel-mokka-x-19 2017-opel-mokka-x-16 2017-opel-mokka-x-15

Zobacz również:

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Jeżeli chcesz posiedzieć na naszej stronie, niestety musisz zaakceptować nasze ciastka... Więcej info

Prawa EU wymagają od nas poproszenia żebyście akceptowali nasze ciastka... nie chcemy wam oddawać naszych ciastek, bo je bardzo lubimy. I są bardzo smaczne. Ale jak was nie poprosimy o ich akceptację, to jakiś student prawa znajdzie naszą stronę i potem nas wydoi na hajs za brak tej informacji...

Zamknij