MENU
2017-renault-megane-gt-dci-test-wyroz

Renault Megane Grandtour GT 1.6 dCi 160 EDC –...

2017-renault-zoe-40-test-wyroz

Renault ZOE Z.E. 40 Intens – test

2017-hyundai-tucson-crdi-2

19 stycznia 2018 Tekst, Testy Autor:

Hyundai Tucson 1.7 CRDi 141KM 7DCT 2WD – diabeł tkwi w szczegółach

Sport Utility Vehicle, czyli SUV. Najpopularniejszy segment samochodów na rynku, chociaż w przypadku testowanego Hyundaia powinniśmy porzucić pierwszy człon. Trzecia generacja jednego z lepiej sprzedających się aut na naszym rynku wraca też do swojej pierwotnej nazwy, czyli Tucson. Skąd ten sukces?

Na samym wstępie muszę to napisać: Tucson jest jednym z niewielu aut w tej klasie które mi się najzwyczajniej w świecie podobają. Mimo mojego dość purystycznego poglądu na temat pakownego samochodu (kombiaki na zawsze w moim sercu), tutaj nawet ja jestem zadowolony. Agresywna stylistyka przypominająca trochę Subaru, trochę Lexusa, a jednocześnie elegancki wygląd – bardziej jak premium niż auto dla ludu.

2017-hyundai-tucson-crdi-4

Na początku wspomniałem o sprzeczności SUVa z testowanym Tucsonem. Otóż auto skrywa pewną tajemnicę – pod maską siedzi silnik 1.7 CRDI o mocy 141 koni mechanicznych, rozwijający maksymalnie 320 Nm momentu obrotowego. Jest on niesamowicie leniwy, wyprzedzanie trzeba starannie planować, a na autostradzie przyrost prędkości jest dość mozolny. Natomiast mocną jego stroną okazuje się spalanie, równie leniwe – 5 litrów poza miastem to typowa wartość, natomiast w warunkach miejskich będzie to w okolicach 7 litrów na setkę. W ofercie widnieje również słabsza odmiana tego motoru, 115-konna, oraz 2-litrowy diesel o mocy 136 lub 185 koni mechanicznych. A dla osób z natury przeciwnych laniu opału do baku znajdą się dwa benzyniaki: 1.6 GDi o mocy 132 koni lub jego uturbiona wersja rozwijająca 177 koni. Zdroworozsądkowo? Testowana odmiana jest chyba optymalnym wyborem. A gdzie ta tajemnica? Dwusprzęgłowa 7-biegowa skrzynia biegów DCT. Muszę przyznać, że jest to jedna z najszybszych konstrukcji jaką miałem okazję sprawdzić w tej klasie samochodów. Jest absolutnie świetna, nieangażująca, zmieniająca przełożenia praktycznie niezauważalnie. Bardzo chętnie sprawdziłbym ją z innym silnikiem, jako że jest dostępna też z topową jednostką benzynową. Jeśli zaś wybierzemy najmocniejszego diesla, otrzymamy klasyczny 6-biegowy automat.

2017-hyundai-tucson-crdi-3

2017-hyundai-tucson-crdi-15 2017-hyundai-tucson-crdi-9

Elegancki charakter auta dodatkowo podkreśla lakier White Sand. Mimo, że we wszystkich konfiguratorach wygląda na piaskowy (wręcz beżowy), to na żywo bardziej wpada on w barwy perłowe, z delikatnym fioletowym zabarwieniem. Świetnie komponuje się z 19-calowymi felgami, bardzo podobnymi do tych palety Audi Sport. Z zewnątrz jednak czeka kolejna ciekawostka, w tym segmencie niespotykana, a tak bardzo przydatna. Jako że w trakcie testowania Hyundaia mieliśmy sezon wyjazdowy, do bagażnika musiałem w jakiś sposób zapakować lodówkę turystyczną. O ile jej rozmiar nie jest dla auta wielkim wyzwaniem, o tyle samo włożenie 12-kilogramowego klocka już może być nieco niewygodne.

Sytuację ułatwia inteligentna klapa tylna. Zwykle, żeby otworzyć bagażnik, trzeba podejść do zderzaka i pomachać stopą na różne strony (wszyscy wiemy jak te systemy działają), aż w końcu klapa się otworzy. Hyundai postanowił, że rozwiąże to w inny sposób. Jeżeli auto jest zamknięte i podejdziemy do niego, zamki wstępnie się odryglują, natomiast jeśli dojdziemy bezpośrednio do tylnej klapy i staniemy przy niej, otworzy się automatycznie, przez co wkładanie dużych przedmiotów zajmujących obie ręce jest jeszcze wygodniejsze. Nie sprawdzaliśmy natomiast co się stanie jeśli zaparkujemy auto na niskim parkingu podziemnym i podejdziemy do tylnej klapy. Zapewne będzie co lakierować. Oczywiście, zapobiec temu możemy ustawiając maksymalną wysokość otwarcia klapy, ale kto o tym będzie pamiętać? Sam bagażnik natomiast ma 513 litrów pojemności, a tylna kanapa po rozłożeniu daje prawie płaską powierzchnię.

tucson-keyless

Wnętrze jest z jednej strony konserwatywne i poukładane, z drugiej jednak… nieco przesycone przyciskami. Widać zapożyczenia z Kii, cały panel dodatkowych opcji – w tym chociażby asystent zjazdów, przydatny na wielopoziomowych parkingach – czy też zmiana trybu jazdy na sportowy. Polepsza ona reakcję na gaz, ale nie poprawia zbytnio osiągów. System multimedialny również jest bardzo przejrzysty, a ustawienie czegokolwiek nie przysporzy nikomu problemów. Przed kierowcą natomiast duże zegary z małym wyświetlaczem pomocniczym, na którym ujrzymy cały komputer pokładowy. Być może nieco przestarzałe rozwiązanie na tle wszechobecnych zegarów cyfrowych, ale wielu osobom przypadnie to do gustu. Z gadżetów mamy również utrzymywanie pasa ruchu czy też podgrzewanie całego wieńca kierownicy, a same materiały użyte w środku są odpowiedniej jakości. Ze względu na dość obszerne wnętrze, miejsca nie zabraknie tutaj ani na z przodu, ani na tylnej kanapie, która opcjonalnie ma podgrzewane zewnętrzne siedziska. Optycznie miejsce to zdaje się być jeszcze większe za sprawą ogromnego okna dachowego.

2017-hyundai-tucson-crdi-19

2017-hyundai-tucson-crdi-28 2017-hyundai-tucson-crdi-16

Fotele natomiast dają bardzo dobry komfort, wszakże Tucson to bardziej kompan na długie podróże. Przy prędkościach autostradowych we wnętrzu jest cicho, a na miejskich duktach nierówności wybierane są zdecydowanie zadowalająco. Mimo, że Hyundai jest zdecydowanie SUVem, to zachowuje się bardziej jak auto osobowe. Nie wychyla się zanadto w zakrętach, nie nurkuje przy hamowaniu, a układ kierowniczy zestrojony jest typowo miejsko – kierownicą można operować za pomocą jednego palca, co z drugiej strony nie jest przyjazne w czasie szybkiego pokonywania zakrętów.

2017-hyundai-tucson-crdi-7

2017-hyundai-tucson-crdi-14 2017-hyundai-tucson-crdi-8

Wszystko ślicznie, pięknie, fajnie, ale teraz czas troszkę ponarzekać… na tytułowe szczegóły. Hyundai pokazuje, że rywale powinni się z nim liczyć, ale w Tucsonie odnalazłem parę niekonsekwentnych posunięć, co rzutuje na ogólną ocenę auta. Wsiadając do samochodu wieczorem zostaniemy przywitani bardzo eleganckim oświetleniem LED. Jednak po otwarciu bagażnika albo osłon przeciwsłonecznych dostajemy w twarz żółtą żarówką. Jak już przy światłach jesteśmy – reflektory to lampy projekcyjne świecące na niebiesko, a światła drogowe to już zwykłe żółte H7mki. Za 4 tysiące złotych możemy na szczęście dokupić pełne LEDowe reflektory. Kolejnym tematem jest podświetlenie zegarów i instrumentów pokładowych, które jest znacznie ciemniejsze niż ekran na desce rozdzielczej i między zegarami. No i szkoda, że jedna szyba jest w pełni automatyczna, natomiast wszystkie pozostałe trzeba przytrzymywać w celu pełnego otwarcia lub zamknięcia. Owszem, przy podstawowej wersji kosztującej 87 tysięcy złotych mogłoby to być uzasadnione, jednak taka jak testowana kosztuje…

2017-hyundai-tucson-crdi-1

149 tysięcy. To już dużo. A jeśli wybierzemy najmocniejszego diesla – kwota ta wzrośnie do 167 tysięcy. Co niektórych może boleć, biorąc pod uwagę znaczek Hyundaia na masce. Niemniej jednak jest to moim zdaniem najciekawsza propozycja w tym segmencie.


2017-hyundai-tucson-crdi-2 2017-hyundai-tucson-crdi-5 2017-hyundai-tucson-crdi-6 2017-hyundai-tucson-crdi-10 2017-hyundai-tucson-crdi-12 2017-hyundai-tucson-crdi-13 2017-hyundai-tucson-crdi-20 2017-hyundai-tucson-crdi-26 2017-hyundai-tucson-crdi-30 2017-hyundai-tucson-crdi-33 2017-hyundai-tucson-crdi-36 2017-hyundai-tucson-crdi-25 2017-hyundai-tucson-crdi-22 2017-hyundai-tucson-crdi-29 2017-hyundai-tucson-crdi-34 2017-hyundai-tucson-crdi-35 2017-hyundai-tucson-crdi-37 2017-hyundai-tucson-crdi-24

Zobacz również:

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,