MENU

Ford Fiesta Active 1.5 TDCi 120 KM – test

Nissan Qashqai DIG-T 160 DCT Tekna+ – test

24 lutego 2020 Tekst, Testy Autor:

Dacia Sandero Stepway Laureate TCe 90 S&S – gdy głównym aktorem jest cena

Tanio, taniej, Dacia. Po raz drugi spotykamy się z Sandero Stepway, które w dalszym ciągu pozostaje najtańszym crossoverem na rynku.

Pisanie o niskiej cenie w recenzji Dacii jest tak samo pewne jak to, że w przypadku Skody Superb powiemy o przepastnej ilości miejsca z tyłu, a o Volkswagenie Golfie, że jest porządny, ale trochę nudny. Prawda jednak jest taka, że od okazyjnej ceny nie da się uciec – dzisiaj, kiedy auta segmentu C spokojnie przebijają granicę 100 000 zł, a samochody miejskie zbliżają się do kwot pokroju 80 000 zł (nowy Peugeot 208 potrafi kosztować ponad… stówę), około 50 000 zł za podniesione, nieźle wyposażone Sandero wydaje się być kwotą wręcz… podejrzaną.

Musi być w tym jakiś haczyk. I oczywiście jest. Nawet nie jeden.

Z zewnątrz: czarne, niepolakierowane klamki, żarówkowe reflektory i „guzik” na klapie bagażnika rodem z lat 90. We wnętrzu: twarde jak skała plastiki, które po nagrzaniu mają specyficzny zapach, a ponadto bardzo podstawowy system multimedialny z przeciętną płynnością działania. Dodajmy do tego tak rzadko spotykane w dzisiejszych czasach rzeczy, jak konieczność manualnego włączania świateł, czy odpalanie silnika przy użyciu kluczyka. To pokazuje, że do tego auta musimy podejść z odpowiednim dystansem.

Z drugiej strony – naprawdę atrakcyjny lakier, bojowy wygląd z plastikowymi dokładkami, estetyczne lampy z tyłu, całkiem dobrze wyglądające felgi stalowe. Pod względem wizualnym Sandero nie ma się czego wstydzić – nie przypomina może najnowszych modeli, ale wygląda schludnie.

Szybkie przypomnienie czym wyróżnia się wersja Stepway: mamy tu podniesiony o 4 cm prześwit, osłony podwozia, relingi dachowe i „terenowe dokładki” na nadkolach. Czyli zbliżamy się do Dustera, pomijając oczywiście napęd na cztery koła, którego w Sandero nie dostaniemy.

Wnętrze Dacii, pomijając wspomniane już materiały wykończeniowe, jest w porządku. Przednie fotele są wygodne i miękkie. W zakrętach nie zapewniają praktycznie żadnego podparcia bocznego, co potrafi drażnić, ale da się z tym żyć. Przeprowadzony kilka lat temu lifting zmienił kierownicę – jest ona teraz czteroramienna, a zarazem poręczniejsza i wygodniejsza. Obito ją ekologiczną skórą, która jest przyjemna w kontakcie. Gałka skrzyni biegów mogłaby być bardziej poręczna, podobnie jak drogi prowadzenia pomiędzy poszczególnymi przełożeniami, ale ogólnie mówiąc punkty, z którymi styczność ma kierowca, są dobrej jakości.

Na system multimedialny zdążyłem już ponarzekać – cóż, jego płynność działania przypomina najtańsze tablety, ponadto przy ostrym świetle niemalże nic na nim nie widać, ale po podłączeniu telefonu przez kabel USB otrzymujemy funkcjonalność Apple Car Play i Android Auto. Czyli mamy wszystko, co do szczęścia potrzebne.

Dacia Sandero to jedno z najprzestronniejszych aut segmentu B. Z tyłu mamy masę miejsca nad głową, sporo na nogi, a i na szerokość nie jest źle. Brakuje oczywiście takich „luksusów” jak podłokietnik, czy nawiewy, ale tego akurat często nie mają też auta dużo droższe. Bagażnik? Na plus niezła pojemność – standardowo 320 litrów, maksymalnie 1200 litrów. Na minus wysoki próg załadunku i brak płaskiej powierzchni po złożeniu kanapy.

Wbrew powszechnemu przekonaniu, że podniesione auta miejskie nadają się co najwyżej do atakowania krawężników, Sandero Stepway całkiem dobrze radzi sobie na nieutwardzonych drogach. Wiadomo, że w błoto nie ma się co pchać, ale z lekkimi przewyższeniami auto radzi sobie dobrze. Pomagają w tym krótkie zwisy i całkiem sensowny prześwit. Przejazd przez leśny odcinek nie sprawił żadnych problemów.

Gorzej jest niestety na asfalcie. Na prostych odcinkach problemów nie ma, ale już zakręty zdecydowanie nie są domeną Dacii. Auto prowadzi się średnio – układ kierowniczy jest bardzo gumowy i mało precyzyjny. Zawieszenie mocno się ugina i absolutnie nie zachęca do dynamicznej jazdy, ale odwdzięcza się za to wygodą. Nierówności wybierane są sprawnie, i co ważne, cicho. Wyciszenie przy prędkościach autostradowych jest akceptowalne, co nie zmienia faktu, że Sandero Stepway najlepiej jechać około 110-120 km/h.

Testowany samochód wyposażony był w jednostkę 0.9 TCe o mocy 90 koni mechanicznych. Silnik znany choćby z Twingo, czy poprzedniego Clio. 11,1 sekundy do 100 km/h i 168 km/h prędkości maksymalnej to przyzwoite wartości. Niestety motor ma przeciętna kulturę pracy i przenosi do wnętrza dużo wibracji. Ponadto samochód w tej wersji zużywa sporo paliwa – w mieście nawet 9 litrów, podobnie na autostradzie, a w spokojnej trasie da się zejść do około 6 litrów benzyny na setkę.

Co jednak najistotniejsze, wraz z początkiem 2020 roku wariant ten zniknął z oferty – teraz w przypadku wersji Stepway do wyboru mamy droższego diesla 1.5 dCi, lub silnik 1.0 TCe 100 wraz z instalacją LPG. W niższych specyfikacjach dostępny jest też motor wolnossący SCe 75.

Przejdźmy do głównego punktu testu każdej Dacii – cennika. Sandero w bazowej wersji Access z 75-konnym silnikiem kosztuje 31 900 zł, ale nie ma na pokładzie ani klimatyzacji, ani radia. Za wersję z tymi podstawowymi udogodnieniami zapłacimy niespełna 40 000 zł. Stepway Laureate to już wydatek ponad 50 000 zł. Kiedy dwa lata temu testowałem identycznie skonfigurowane auto powiedziałem, że to dość sporo i polecałbym raczej tańszą odmianę. Dzisiaj moje zdanie jest inne – patrząc na ceny nowych aut, 50 000 zł za nieźle wyposażone Sandero Stepway wydaje się dobrą ofertą. Przed zakupem polecam sprawdzić też Suzuki Baleno. Nie dostaniecie w nim podwyższonego prześwitu, ale ogólna filozofia jest bardzo podobna, a bonusem jest jeszcze więcej miejsca z tyłu. Niestety cena Japończyka w podobnym wyposażeniu będzie wyższa.

Sandero Stepway ma minusy, które potrafią irytować. Wymagajmy jednak adekwatnie do cennika – rumuńska marka nie rywalizuje z autami wprowadzającymi nowoczesne technologie, nie wyznacza żadnych trendów, nie poprawi Ci humoru po ciężkim dniu pracy. Ale pod względem ceny nie ma sobie równych. Tylko tyle i aż tyle.

Przy następnym teście Dacii, za każde użycie słowa „cena”, będę wrzucać 5 zł do skarbonki. Obiecuję.


Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Jeżeli chcesz posiedzieć na naszej stronie, niestety musisz zaakceptować nasze ciastka... Więcej info

Prawa EU wymagają od nas poproszenia żebyście akceptowali nasze ciastka... nie chcemy wam oddawać naszych ciastek, bo je bardzo lubimy. I są bardzo smaczne. Ale jak was nie poprosimy o ich akceptację, to jakiś student prawa znajdzie naszą stronę i potem nas wydoi na hajs za brak tej informacji...

Zamknij