MENU
2016-lexus-gs-f-test-wyroz

Lexus GS F – test

2016-subaru-outback-2-5i-exclusive-test-wyroz

Subaru Outback 2.5i Exclusive Lineartronic – test

2015-suzuki-celerio-wyroz

30 września 2016 Tekst, Testy Autor:

Suzuki Celerio na Rodos – wakacyjny test

Rodos – grecka wyspa. Długa na niespełna 80, szeroka maksymalnie na niecałe 40 kilometrów. Najlepszy środek do zwiedzenia wszystkiego? Wypożyczony samochód. Lokalne wypożyczalnie pełne są białych maluchów segmentu A i B, dostępne są także droższe kabriolety. I to akurat na te drugie nas nie stać…

rodos-10

To nie jest typowy wpis z testem auta, co więcej – typowy test to także nie był. To były wakacje – tygodniowy pobyt na Rodos. Wyspa, pomimo swojej stosunkowo niewielkiej powierzchni, jest wyjątkowo bogata w atrakcje turystyczne. Ruiny zamków, cudowne dzikie plaże, samo miasto Rodos, dolina motyli… można tak wymieniać jeszcze długo. Przepiękne widoki nie są jednak aż tak urodziwe zza okna autobusu. Te po wyspie kursują regularnie, są tam dwie rywalizujące ze sobą korporacje. Konkurują chyba tylko tym, kto wozi bardziej ekstremalnie. Wierzcie lub nie, ale rodyjscy kierowcy jeżdżą zawsze na złamanie karku i pchają się w wąskie miejsca z prędkościami grubo przekraczającymi zdrowy rozsądek. Jednocześnie potrafią swoje maszyny zaparkować wszędzie. Gdyby ktoś organizował mistrzostwa świata w prowadzeniu autobusów, to Grecy znaleźliby się na podium. Ze względu jednak na fakt, że gdziekolwiek dojechać nie chcemy, zawsze trzeba jechać przez (miasto) Rodos, najlepszym sposobem poruszania się po wyspie jest wypożyczony samochód.

rodos-16

Wybór równie wielki jak mały, w naszym przypadku nawet nie wiedzieliśmy czym przyjdzie nam jeździć. Z pomocą recepcji hotelowej i zaprzyjaźnionej z nią wypożyczalni zamówiliśmy auto. Wybór? W folderze pod najtańszą „kategorią B” była Skoda Citigo, Suzuki Splash oraz Celerio i Nissan Micra. Osobiście doświadczony motoryzacyjnie chciałem uniknąć wszystkiego oprócz Skody, którą uważam za najlepsze auto tej klasy. Niestety, rano pod hotel podstawione zostało białe Suzuki Celerio. Teraz już wiecie dlaczego to nie był zwykły test…

2015-suzuki-celerio-12

Pierwsze obejście auta. Co się rzuca w oczy? Nic. Totalnie nic. O ile o innych autach można powiedzieć, że są ładne, brzydkie, sexy, czy też, jak to moja babcia określa połowę aut testowych – „zgrabne”, o tyle o Celerio nie można powiedzieć nic. Jest bez wyrazu i nie zwraca na siebie uwagi. Nijaki design ma jednak swoje ukryte zalety. Duże światła to zdecydowany plus, zarówno te z przodu, jak i te z tyłu. Spore są także szyby – Celerio nie należy do aut, które nakreślono, zbudowano, a następnie zorientowano się, że przez malutkie okienka nic nie widać. Widoczność jest bardzo dobra zarówno do przodu, jak i na boki oraz do tyłu.

2015-suzuki-celerio-10 2015-suzuki-celerio-02

Suzuki plasuje Celerio w segmencie A+. Abstrahując od tego, czy taka klasa w ogóle istnieje, trzeba stwierdzić parę faktów. Jak na swoje bardzo niewielkie rozmiary auto jest przestronne. Miejsce z tyłu uda się zająć nawet za wyższym kierowcą, jest pięcioosobowe (to nie takie oczywiste w segmencie A), chociaż komfort jazdy w piątkę będzie tylko umowny. Dzięki bardzo wysoko poprowadzonej linii dachu miejsca nad głową nie powinno zabraknąć nikomu o standardowym wzroście. Spory jest także (jak na ten segment) bagażnik. Nieco ponad 250 litrów to wynik na poziomie klasowych liderów.

2015-suzuki-celerio-14 2015-suzuki-celerio-20 2015-suzuki-celerio-16 2015-suzuki-celerio-15

Inne zalety? Z punktu widzenia użytkowania na co dzień jest nim niskie spalanie. W trasie realnie wynosi ono około 4,5 litra i to przy czterech pasażerach na pokładzie. Na górskich rodyjskich drogach. Jeszcze jedną cechą in plus Celerio jest dobrze pracujący mechanizm skrzyni biegów i krótki skok lewarka. Precyzja jest na niezłym poziomie i zdecydowanie większym niż spodziewają się tego zapewne potencjalni kupcy. Ostatnią pozytywną cechą jest prostota. Zawsze to będę podkreślać, szczególnie w samochodach tego typu.

2015-suzuki-celerio-19 2015-suzuki-celerio-18 2015-suzuki-celerio-17 2015-suzuki-celerio-13

Niestety na tym zalety się kończą. Wnętrze jest wykonane z materiałów, które jakościowo są nawet kiepskie w segmencie A. Kierownica również w bogatszych wersjach nie jest wyposażona w żadne przyciski do sterowania radiem. Niby jest ono niedaleko, ale wpływa to na wygodę podczas jazdy. Szczególnie po krętej drodze. Kultura pracy silnika… przepraszam, pomyłka. Brak jakiejkolwiek kultury pracy silnika nie daje się usprawiedliwić nawet tym, że jest to jednostka trzycylindrowa. Inni producenci pokazują już od jakiegoś czasu, że można stworzyć silnik o trzech tłokach, który nie wibruje jak… wiadomo co, i nie drze się niczym blender przy wyższych prędkościach obrotowych. Litrowy, 68-konny motor Suzuki taki właśnie jest i w dodatku nie zapewnia żadnej dynamiki. Mówiąc szczerze, mimo liczb porównywalnych na przykład ze Skodą Citigo o mocy 70 koni, Celerio wydaje się być o wiele mniej dynamiczne. Na miasto starczy… ale na trasę nie polecam.

2015-suzuki-celerio-11

Prowadzenie auta nie przysparza oczywiście żadnych problemów, a parkowanie jest proste, jednak układ kierowniczy słabo oddaje to, co dzieje się akurat z kołami, a przez fakt, że samochód przechyla się znacząco na zakrętach (i to pomimo dość sztywnego resorowania nierówności) sprawia, że gdy zbliżamy się do zakrętu, przed którym widnieje ograniczenie prędkości do 60 km/h lepiej pojechać dokładnie tyle, albo mniej. Wyższa prędkość jest zarezerwowana tylko dla kaskaderów.

2015-suzuki-celerio-07 2015-suzuki-celerio-03 2015-suzuki-celerio-05 2015-suzuki-celerio-06 2015-suzuki-celerio-09 2015-suzuki-celerio-08

Suzuki Celerio w nowoczesnych europejskich realiach nie jest udanym autem. Spełnia ono swoją prostą rolę dowiezienia rano do pracy za szklankę paliwa tak samo jak osiołki, które za worek owsa będą nas cały dzień wozić na grzbiecie. Suzuki nie porywa, nie zachwyca, nie jeździ dobrze i z konkurencją zwyczajnie przegrywa na każdym polu z wyjątkiem przestrzeni we wnętrzu. Szukając prostego autka segmentu A faktycznie nie trzeba przejmować się jego lifestylową stroną i owszem – można kupić białe Celerio. Pytanie tylko po co, skoro za mniejsze pieniądze można mieć Skodę Citigo, Hyundaia i10, czy nawet spóźnionego o kilka lat Mitsubishi Space Stara. Jednak jeśli już interesujecie się nudnym i smutnym wozem w cenie najtańszego Celerio, to zwyczajnie kupcie doposażoną Dacię Sandero – za niecałe 40 000 złotych na pewno będzie lepsza od Suzuki.

rodos-04 rodos-12 rodos-14

Czy Celerio zepsuło mi urlop? Nie, było jak ten wspomniany osiołek i za paliwo warte 22 euro zwiedziłem dzięki niemu dwie trzecie Rodos. Będę to wspominał jako ciekawą przygodę, bo w końcu gdybym dostał z wypożyczalni inne auto, tego tekstu i takiego podejścia do auta nigdy by nie było. A wyspa przepiękna, nieprawdaż?


rodos-15 rodos-13 rodos-11 rodos-09 rodos-08 rodos-03 rodos-05 rodos-06 rodos-07 rodos-02

Zobacz również:

Tagi: , , , , , , , , , , ,